Dobry psycholog z Gdynii. Fachowa pomoc psychologiczna. Sprawdź sam!

Facylitacja a sugestia i naśladownictwo

Takie są fakty i prawa. Idzie teraz o ich wytłumaczenie. Grają tu, jak twierdzi Allport, rolę dwa odrębne czynniki, których działanie często się sumuje, a mianowicie: współzawodnictwo i właśnie owa społeczna facylitacj a. W przeważnej ilości wyżej wspomnianych eksperymentów autorzy nie usiłowali oddzielić działania obu tych czynników. Starał się to jednak zrobić J. F. Dashiell1, który chcąc wprowadzić w grę sam czynnik rywalizacji bez współdziałania facylitacj i, umieszczał osoby należące do badanej grupy nie razem obok siebie, lecz w oddzielnych pomieszczeniach, przy czym jednak poszczególni uczestnicy byli informowani stale o osiągnięciach osób innych. W tej sytuacji mogła zatem zachodzić rywalizacja.

Co się tyczy rywalizacji, to była o niej wzmianka w poprzednim rozdziale i nie będziemy w tej chwili nad nią się zatrzymywać. Interesować nas będzie ów drugi mechanizm. Można by sądzić, iż facylitacj a polega ostatecznie na naśladownictwie w tych wypadkach, kiedy członkowie grupy mogą obserwować siebie nawzajem podczas czynności. Każdy uczestnik widzi obraz danej czynności wokół siebie i to nie w jednym, lecz w wielu egzemplarzach. Okoliczność ta powiększa skuteczność wpływu naśladownictwa. Ale ten sposób tłumaczenia wymagałby oczywiście uznania mechanizmu naśladownictwa za mechanizm pierwotny, którym można tłumaczyć pewne procesy psychiczne. Skoro jednak, jak to wynika z rozważań przeprowadzonych poprzednio, upadła wiara w istnienie wrodzonej tendencji naśladowczej, musi być skazana na niepowodzenie także próba sprowadzenia zjawisk facylitacji społecznej do naśladownictwa. Nie pozostaje więc nic innego, jak widzieć tu zjawisko w pewnym sensie swoiste. Trzeba przyjąć jako fakt, że spostrzeganie pewnej czynności dokonywanej poza nami ułatwia nam wykonywanie czynności takiej samej. Widok jej ciągle niejako utrzymuje wyobrażenie tej czynności w pogotowiu, odsuwa wyobrażenie jakichś czynności odmiennych. Tłumaczenie takie może wielu psychologom wydawać się niedostateczne i nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby dalsze badania eksperymentalne pogłębiły jeszcze zrozumienie zachodzącego tu oddziaływania. Na razie wyjaśnienie dane przez Allporta może przynajmniej prowizorycznie być przyjęte jako sensowne i zgodne z tym, czego uczy psychologia ogólna.

Można oczywiście doszukiwać się pokrewieństwa nie tylko między facylitacją a naśladownictwem, lecz także między facylitacją a sugestią. Twierdzić można, że widok pewnej czynności narzucany nam uparcie ze wszystkich stron działa jak nakaz sugestionera albo też że wchodzi tu w grę ideomotoryka1. Niewątpliwie poruszone powyżej pokrewieństwa są istotne, nie będziemy jednak wchodzić w nie bliżej.

Jest rzeczą ważną stwierdzenie, iż facylitacja nie jest sztucznym produktem laboratoryjnym, lecz że jej przykłady można obserwować w życiu. Sam Allport przytacza interesujący przykład wzięty z wyścigów urządzanych przez cyklistów. W wyścigu ostatecznie osiąga metę jako pierwszy zazwyczaj nie ten, który prowadził, ale ten, który był drugi. Albowiem ów przodujący zdany jest w swojej czynności sam na siebie. Natomiast ten, który jedzie tuż za nim, ma przed sobą widok ruchów, które są i jemu potrzebne. Następuje w tych warunkach facylitacja, która pozwala zwyciężyć współzawodnika.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.