Psychologia społeczna i historyczny punkt widzenia

A jak się przedstawia sprawa od strony psychologii społecznej? Wysuwa się tu najprzód historyczny punkt widzenia. Przecież „psychologia narodu”, „psychologia tłumu” to są właśnie początki psychologii społecznej, która, jak wynika z przytoczonych tytułów, za przedmiot swoich badań wzięła właśnie pewne formy zrzeszeń ludzkich. Czy słuszną i możliwą byłoby rzeczą odebrać teraz psychologom te tematy i przekazać je – dajmy na to – socjologom? Wprawdzie niektórzy przedstawiciele psychologii społecznej, jak np. wspomniany już Klineberg, stojąc zasadniczo na stanowisku, iż przedmiotem psychologii są indywidua społeczne, starają się usprawiedliwić, dlaczego w napisanych przez siebie podręcznikach psychologii społecznej interesują się też różnymi formami zbiorowości, takimi jak tłum itd. Klineberg usprawiedliwia swoje zainteresowanie tłumem w ten sposób, iż rzekomo tłum przestaje być właściwie zróżnicowaną formacją społeczną, a uczestnicy tłumu upodabniają się do siebie tak, jak gdyby nie działała wielość jednostek, lecz jeden człowiek. Jest to oczywiście argument sztuczny, nie zmieniający faktu objęcia przez psychologię społeczną także życia zbiorowego. I kiedy jedni psychologowie społeczni usprawiedliwiają się, gdy przechodzą w swoich poszukiwaniach na teren zjawisk grupowych, inni nie mają tego rodzaju Skrupułów. Jest faktem, iż zakres zjawisk objętych przez niektóre współczesne podręczniki psychologii społecznej nie różni się zasadniczo od zakresu przeciętnego podręcznika socjologii. Różnica pomiędzy psychologią społeczną a socjologią, jeśli chodzi o zakres fenomenów, wydaje się tu całkowicie zatarta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *